Świętujemy stulecie Powstań Śląskich!

Towarzystwo Skautów Opolskich

W naszym cyklu przypominamy dziś bohatera zbiorowego – harcerzy z Towarzystwa Skautów Opolskich. Była to organizacja, której losy warto poznać lepiej.

„Kto ma młodzież, ma widoki na zwycięstwo, a więc i przyszłość!” – mawiał Bronisław Koraszewski. Towarzystwo Skautów Opolskich zostało założone z inicjatywy Szymona Koszyka w 1920 roku jako odpowiedź na ataki bojówek niemieckich dokonywanych na uczestnikach polskich uroczystości patriotycznych.

Organizacja skupiała harcerzy w wieku 15–30 lat, a za cel stawiała aktywizację młodzieży, wszechstronny jej rozwój, a także wychowanie w duchu patriotyzmu i poszanowania polskich tradycji. Organizacja nie identyfikowała się z żadną opcją polityczną.

W ramach TSO harcerze organizowali szkolenia obronne, gry terenowe, obozy, wycieczki krajoznawcze po regionie, jak i do najważniejszych polskich miast: Częstochowy, Krakowa czy Warszawy. Nie stroniono także od zabawy – organizacja posiadała dwie orkiestry, urządzano festyny, tańczono i bawiono się.

Szacuje się, że TSO liczyła kilkuset członków zrzeszonych w 33 grupach działających w powiecie opolskim. Najaktywniejsze koła działały w Grudzicach, Gosławicach, Węgrach, Szczedrzyku, Siołkowicach, Kosorowicach, Brynicy i Przysieczy. Z inicjatywy Józefa Statecznego, późniejszego nauczyciela, zamordowanego przez Niemców w Auschwitz, utworzono grupy w Grodźcu, Malinie, Groszowicach i Kępie. Na uwagę zwraca struktura gosławicka, w której to skład wchodziła prawie cała młodzież wiejska, tam też znajdowała się „kwatera główna” Szymona Koszyka.

Na lewej stronie Odry organizacją grup zajmował się Józef Baron z Wójtowej Wsi przy wsparciu Ignacego Webera-Kuźniewskiego. Z jego to pomocą udało się utworzyć struktury w Szczepanowicach, Polskiej Nowej Wsi, Bierkowicach, Wrzoskach i Górkach.

Skauci aktywnie włączyli się kampanię plebiscytową, często ubezpieczając polskie wiece przed atakiem bojówek niemieckich. Grupy skautów charakteryzowały się tym, że przemieszczały się szybko z miejsca na miejsce, do miejscowości w których były potrzebne. W korowodzie wozów drabiniastych, z orkiestrą na przedzie, przejeżdżały do sąsiednich wsi celem udzielenia wsparcia przy organizowaniu polskich uroczystości ludowych: kiermaszów, odpustów i żniwnioków. Niemcy, stanowiący zdecydowaną mniejszość na terenach wiejskich, pozostawali bezradni.
Szymon Koszyk wspomina szczególnie żniwniok w Przysieczy, podczas którego urządzono przemarsz z pochodniami, a w drodze powrotnej doszło do starcia z Niemcami, którzy ostrzelali pochód z okien restauracji.

Po trzecim powstaniu śląskim struktury TSO zostały rozwiązane, a jego członkowie przeszli do Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” czy Związku Harcerstwa Polskiego w Niemczech.